Posiadacze kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego mają w umowach klauzule niedozwolone. Te najbardziej dotkliwe w skutkach dotyczą mechanizmu przeliczania kredytu udzielonego w PLN na walutę obca po kursie kupna z Tabeli Banku oraz ustalania rat tego samego kredytu przez przeliczenie PLN do kursu sprzedaży z Tabeli Banku. Bank Tabele walut ustala sam a przez to może dowolnie wpływać na wysokość zobowiązania kredytobiorcy, co jest oczywistą praktyką niedozwoloną. Nie dochodzi tez do usługi wymiany waluty a bank pobiera spready walutowe. Ubezpieczenie Niskiego Wkładu nie jest żadnym ubezpieczeniem tylko obowiązkową za udzielenie kredytu na więcej niż 80% wartości nieruchomości opłatą, którą w części Bank przeznaczał na ubezpieczenie dla siebie a w razie braku spłaty kredytobiorcę jako sprawcę szkody obciążał regres ubezpieczeniowy czyli obowiązek zwrotu odszkodowania.

 

To tylko niektóre z zarzutów będących podstawą uznania klauzul umowy kredytowej za niedozwolone a zatem bezskuteczne w umowie z konsumentem. Na skutek korzystnego wyroku, umowa kredytowa pozostaje w mocy ale w kształcie jakby tych klauzul od początku nie było. Niektóre sądy ustalają wręcz nieważność całej umowy kredytowej i to jest najbardziej korzystna opcja dla konsumenta gdyż musi oddać bankowi kwotę, którą otrzymał w PLN a tymczasem na dziś już spłacił niemal całość tej kwoty.

Weźmy kredyt z dnia 12 maja 2008 roku na 315 000 PLN z okresem spłaty 360 miesięcy i marżą 1%. W dniu wypłaty kwota kredytu wyniosła 151 745 CHF (kurs kupna) ale do spłaty już 153 000 CHF. Do chwili obecnej Kredytobiorca spłacił już 208 425 PLN a saldo do spłaty na dziś wynosi 393 651 PLN. Do tego, kredytobiorca opłacał co 36 miesięcy ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Do zyskania jest 84 000 zwrotu z nadpłaty i zmniejszenie salda do 123 600 PLN, a jeśli uda się unieważnić całą umowę zwrot Bankowi 105 000 PLN i uwolnienie hipoteki. Do zwrotu jest także 20 000 składek na ubezpieczenie niskiego wkładu kredytu.

Trzeba jednak podjąć działanie. Na chwilę obecną roszczenia majątkowe konsumenta wobec banku, zgodnie z art. 118 kodeksu cywilnego, ulegają przedawnieniu po 10 latach. W odniesieniu do kredytów frankowych termin przedawnienia liczony jest od poszczególnych rat kredytowych, z których nadpłata powstała w związku z niedozwoloną klauzulą indeksacyjną. Tak więc w sytuacji, kiedy jesteśmy posiadaczami kredytu z lat 2005-2007 oraz pierwszego kwartału 2008 r., roszczenia z tytułu spłacanych w tamtym okresie rat uległy już przedawnieniu, ale w zasadzie w tym czasie nadpłaty nie powstały bo kurs CHF poszybował w górę dopiero z końcem 2008 roku. Co innego pierwsza składka na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego – ta będzie już przedawniona.

Niestety niedługo w wyniku nowelizacji kodeksu cywilnego, okres przedawnienia z 10 lat zostanie skrócony do 6 lat. 13 kwietnia 2018 r. projekt ustawy został uchwalony przez Sejm i przekazany do Senatu. Kiedy ustawa wejdzie w życie, lwią część „wygranych nadpłat”, skonsumuje przedawnienie. Wracając do naszego przykładu, po nowelizacji zamiast 84 000 zwrotu kredytobiorca otrzymałby o połowę niższą kwotę. Najlepiej więc jak najszybciej złożyć pozew albowiem na wyrok przyjdzie poczekać 3 lata. Przygotowanie profesjonalnego pozwu wymaga czasu. Podobnie długą drogę musi przebyć zawezwanie do zawarcia ugody przed rzecznikiem finansowym. Ani reklamacja ani wezwanie do zapłaty nie przerywa biegu przedawnienia. Wielu kredytobiorców bardzo często orientuje się, że przedawnienie uderzy w ich roszczenie w ciągu kilku dni. W takiej sytuacji składamy zawezwanie do próby ugodowej przed sąd i zyskujemy kolejne 6 lat na przygotowanie pozwu mając nadzieję na to, że w przyszłości procesy frankowe będą się toczyć przed sadami szybciej niż obecnie.

Więcej http://www.kancelaria-tylipska.pl/pomoc-prawna-dla-frankowiczow